coś przeoczyłem, jendak po dwóch dniach chciałem w końcu mieć działający system do wszystkich celów. odpaliłem i skonfigurowałem debiana wg działu dedykowanego eeepc. jest dużo lepiej, ale zarówno kamerka jak i wifi wciąż działają jakby chciały a nie mogły. na razie jakoś debian chodzi i znów testuję ubuntu (świetną dystrybucję crunchbang), ale mija już 2 tydzień i wciąż nie czuję pełnej satysfakcji (kamera w skype nie chodzi, czasami kuleje obsługa specjalnych przycisków eeepc, wifi działa
sukcesem?? Odpowiedz to: NIE… wielkie N I E!!. tyray aby cos dobrze sie skompilowalo. bryyy… a tu taki exe dziala sobie i juz. najwyzej wysypie ze nie ma czegos (na 100% pochodzi to od ms i jest na ich stronie. przez exe windows jest dziurawy bo to za proste. no i co z tego. na desktopach dziala wiecej linuksow czy windowsow. deb, rpm itp… i co z tego. powstaly rpmy to zaczeli myslec jak to poprawic. Rozumiecie mam nadzieje o co mi chodzi. albo skonczymy z tym burdelem
coś co nie zgadza się z jego śmiesznym dogmatem, że “linux jest super, a jak ktoś twierdzi inaczej, to jest głupi”. 25 grudnia 2008 o godz. W pracy mam desktopa z windowsem XP. System jest odpowiednio skonfigurowany i nie da się oficjalnie nic uruchomić, poza aplikacjami potrzebnymi do pracy. Jest IE (i aplikacje oparte o IE), Outlook i narzędzie biznesowe oparte o excela. System jest podpięty do Internetu, ale da się tylko odbierać/wysyłać maile i przeglądać jedną stronę.
coś przeoczyłem, jendak po dwóch dniach chciałem w końcu mieć działający system do wszystkich celów. odpaliłem i skonfigurowałem debiana wg działu dedykowanego eeepc. jest dużo lepiej, ale zarówno kamerka jak i wifi wciąż działają jakby chciały a nie mogły. na razie jakoś debian chodzi i znów testuję ubuntu (świetną dystrybucję crunchbang), ale mija już 2 tydzień i wciąż nie czuję pełnej satysfakcji (kamera w skype nie chodzi, czasami kuleje obsługa specjalnych przycisków eeepc, wifi działa
gdy się ją dostrzega. A podstawowe prawo marketingu głosi, że nie sprzedaje się rzeczy, tylko rozwiązania problemów. Nie wiertło, lecz dzurę w ścianie. Popytali by w firmach, jakiego systemu tam potrzeba, jaką musi mieć funkcjonalność (zapewne odporność na wirusy czy zarządzanie prawami dostępu są ważne, ale jest więcej porządanych cech). Problemy sprzętowe łatwo rozwiązać, wystarczy nawiązać współpracę z nawiększymi producentami pecetów w sprawie certyfikowania niektórych produktów. W firmach
ale niestabilnie). na dysku mam kilkadziesiąt gigabajtów paczek i trochę źródeł i nie wiem co z tym wszystkim zrobić. wszystkie niezbędne aplikacje do windy mieszczą się na 1 płycie dvd. w przypadku linuksa nigdy nie wiem co mi jest potrzebne, bo po każdej aktualizacji zmieniają sięwersje paczek i nie mam nigdy pewności czy nagrane dziś na dvd aplikacje będę mógł zainstalować ponownie w przyszłości w nowszej wersji systemu ze zaktualizowanymi repozytoriami. po tych “testach” przed
a jak wiemy, w wielu z nas wciąż pokutuje przekonanie, że opensource musi być free (of charge). wybaczcie że tak rozwięźle - bywa. artykuł jest dość konkretny i najwyraźniej w wielu miejscach trafny, stąd urażona duma tych, których sprzęt szczęśliwie linuks obsługuje w pełni, którzy ludzi mających kłopoty z konfiguracją, biorą za nieudaczników, leni, którym się “góglować” nie chce, którzy tylko wymyślają problemy, bo im microsoft za to płaci. mariusz 25 grudnia 2008 o godz.